: Menu Główne ::.
Strona Główna
Aktualności

Ranking Rzeczypospolitej 2009
Otwarcie Oddziałów
Dąb Ryszarda Kaszubskiego
Wizyta biskupa
Konkurs na Kontrakty Lekarskie 2009
Teleradiologia

Historia Szpitala
Apteka
Dla Pacjentów
Kontakt
Telefony

Ustawy

Zamówienia Publiczne

Poczta
 


Większość informacji dotyczących organizacji i zasad działania naszej placówki są umieszczone na stronie podmiotowej Biuletynu Informacji Publicznej

Liczba odwiedzin: 120632

: Wyszukiwarka ::.

 

Pacjentki 2005

Halina Ginowicz
Oddział Terapii Uzależnienia od Alkoholu w Łukowie

        Z każdym rokiem coraz więcej kobiet podejmuje terapię odwykową. Dziesięć lat temu kobiety stanowiły niespełna 10% ogółu pacjentów Całodobowego Oddziału Terapii Uzależnienia od Alkoholu w Łukowie, obecnie - blisko jedną trzecią. Kobiecie trudniej jest podjąć decyzję o terapii: na przeszkodzie nadal stoi wstyd, ona boi się słowa alkoholiczka, karzącego spojrzenia. Zapewne sama z potępieniem myśli o sobie, więc przypisuje takie intencje innym. Próbuje ukrywać przed światem swoje picie w stopniu znacznie większym niż mężczyzna.

        Jak pomóc, gdy już trafi do placówki terapeutycznej? Pacjentka jak naj­szybciej powinna zostać skontaktowana z terapeutą indywidualnym. Trzeba pamiętać, że na­tychmiastowe posyłanie na grupę, zanim poroz­mawiamy, jest błędem w sztuce. Najpierw terapeuta musi poznać swoją pacjentkę oraz zrozumieć specyfikę i złożoność jej problemów - bez tego leczenie nie będzie skuteczne. I nie tylko poznać, ale też okazać zrozumienie i wsparcie.
Właściwy klimat rozmowy w momencie przyjmowania do placówki pomaga pacjentce nieco zmniejszyć wstyd, a zwiększyć po­czucie bezpieczeństwa. Trzeba pomówić o toczących duszę lękach oraz udzielić wszel­kich niezbędnych informacji - wszystko to wzbudza nadzieje, że może na oddziale nie będzie tak strasznie.

Program terapeutyczny pacjentki powinny realizować taki sam, jak mężczyźni - na etapie podstawowym nauczyć się radzić sobie z głodem alkoholowym, roz­poznać uzależnienie i spróbować pogodzić się z tym - uznać, że nie jest w stanie kontrolo­wać swego picia. To są cele strategiczne.
        Jednak skupienie się na terapii bywa zakłócane przez różne ważne problemy osobi­ste, związane bezpośrednio z piciem, chociaż nie tylko. I właśnie te trudności stanowią o różnicy w podejściu do leczenia kobiet i męż­czyzn. Jakie to problemy? Bez wyjątku wszystkie pacjentki mają trudności w kontaktach damsko-męskich. Są samotne lub mimo że mają rodzinę - są jakby obok, tak się czują. Często wiedzą o innych kobietach w życiu swego partnera. Pragną czułości i cie­pła, czują się odrzucone i niezrozumiane. Mają zaburzone relacje z dziećmi. Wiele jest wśród nich współuzależnionych od swego pijącego męża. Są ofiarami przemocy fizycznej, psy­chicznej, seksualnej.

Typologia pacjentek uzależnionych. Znacznie w ostatnim czasie obniżył się dolny wiek przyjmowanych na leczenie: pojawiają się już uczennice ostatnich klas szkół średnich, studentki. Nieliczne z młodych pacjentek pracują. Najczęściej nie mają swoich chłopaków, a chciałyby bardzo. Piją zwykle w męskim to­warzystwie, w pubach, na dyskotekach, prefe­rują piwo. Traktują alkohol jako przepustkę do dorosłego życia, do dobrej zabawy, sposób na poznanie kogoś, z kim można chodzić, ba­wić się. Wiele z nich samotnie wychowuje dziec­ko - i nie jest to samotność z wyboru. Dekla­rują miłość do dzieci, ale nie bardzo wiedzą, jak ją okazywać. Zwykle przy dzieciach poma­ga ktoś z rodziny, matka albo siostra.
        Młode alkoholiczki mają konflikty z rodzicami. Okradają ich i oszukują, żeby mieć pie­niądze na alkohol. Wiele z nich ma za sobą aborcje. Nie radzą sobie z seksualnością: są gotowe pędzić za porywem serca i rzucać wszystko, rezygnować z tego, co ważne dla wizji miłości. Były oszukiwane i wykorzystywane przez mężczyzn, zdarzają się wśród nich ofiary gwałtów. Nie potrafią dbać o swo­je granice psychologiczne.
Wiele z nich ma ograniczoną władzę rodzicielską lub lada chwila może się to stać. Zwykle mają kuratora, który wiele robi, żeby zmotywować je do podjęcia terapii i próbuje nadzorować przebieg leczenia.
        Kolejna grupa to kobiety wykształcone, najczęściej w średnim wieku. Wiele z nich zajmuje ważne stanowisko w pracy zawodowej, sporo tu lekarek. Podejmują terapię motywowane lękiem, że mogą stracić pracę. Czasem leczenie jest warunkiem posta­wionym przez szefa. Zwykle już się coś zda­rzyło na gruncie zawodowym, co nadszarpnęło zaufanie do nich. Te kobiety nie radzą sobie ze stresem, przepracowaniem, rosnącymi wy­maganiami. Wyjeżdżają na terapię na drugi kraniec Polski, żeby nikt ich nie rozpoznał. Czasem jest to kolejna próba, po niepowodze­niach indywidualnej terapii odbywającej się najczęściej w zaciszu prywatnego gabinetu.
        Nie chcą zazwyczaj mówić do końca prawdy na temat swojego picia. Często angażują się w pomaganie innym pacjentkom, zwłasz­cza słabszym intelektualnie, wspierają je fi­nansowo. Wierzą w potęgę swego intelektu i w to, że na pewno teraz sobie poradzą. Są prze­cież lepsze od innych ludzi w tym miejscu, nie mają na swoim koncie takich strat. W związ­ku z tym w terapii - po początkowym zachły­śnięciu się i niemalże euforii - szybko spoczywają na laurach, zadawane prace wykonują bez szczególnego zaangażowania, tylko żeby nikt nie mógł się przyczepić. Właśnie pacjentki z tej grupy najszybciej mają nawroty zakończone sięgnięciem po alkohol.
Coraz więcej przychodzi kobiet w wieku przekwitania. W głębi serca uważają, że życie już poza nimi i nic ciekawego się nie zda­rzy. Zapijają przemijające życie i różne stra­ty: męża, dziecka, zdrowia, pracy. Leczą alkoholem dolegliwości związane z przeło­mem hormonalnym, bezsennością, niepoko­jem, problemami zdrowotnymi. Nie wiedzą, co począć z czasem, gdy są na rencie lub eme­ryturze. Mają na swoim koncie zwykle do­syć krótki okres picia, często poniżej roku i z reguły dokładnie pamiętają, kiedy zaczęło się intensywne picie. Wiele z nich naprzemien­nie stosuje leki z grupy benzodiazepin i alkohol. W liczbach bezwzględnych ich tzw. litraże (wyliczenie ilości alkoholu wypitego w trakcie uzależnienia - przyp. red.) są dosyć niskie. Inni pacjenci często im w tej sprawie niedowierzają. Do podjęcia terapii zmotywowane zostały przez swoje dorosłe dzieci, za­niepokojone tym, co obserwują. Nie mają czasu, a może też chęci, żeby pilnować mat­kę i dbać o jej bezpieczeństwo.
           Przychodzą też kobiety biedne, niewykształcone, o bardzo skromnych środkach do życia, często jest to zasiłek z opieki spo­łecznej. Pojawiają się na terapii z inicjaty­wy sądu rodzinnego lub kuratora. Bywają dowożone przez policję. To one najczęściej miewają problemy intelektualne. Przy­jeżdżają na oddział w najlepszych ze swoich bardzo skromnych ubrań, wiele z nich miesz­ka na wsi. Zwykle mają także pijącego męża, są ofiarami przemocy. Piją zazwyczaj bimber lub tanie alkohole z przemytu. Na ogół mają troje, czworo lub więcej dzieci, niekiedy część z nich jest umieszczona w placówkach opiekuńczo-wychowawczych.
        Bardzo wstydzą się, że zaniedbywały dzieci, płaczą. Pod koniec terapii pytają, co mogą zrobić, żeby mąż również odbył takie leczenie. Obserwacje potwierdzają, że trwałość ich abstynencji w znacznym stopniu zależy od tego, czy mąż także przestanie pić. Dlatego tak ważne jest, żeby rozpoznały swoje współuzależnienie i nauczyły się żyć własnym życiem.
        Te kobiety nie uczestniczą później w zajęciach dla absolwentów. Nie mają na bilet, żeby dojechać na oddział, biorą się za odra­bianie zaległości w pracach domowych. Pra­gną swoją pracowitością udowodnić całemu światu, że nie są takie złe, i oczywiście chcą odzyskać dzieci.
I kolejna grupa pacjentek: nie najmłod­sze i nie najstarsze, zawodowo nie wyróż­niają się niczym szczególnym, najczęściej są bezrobotne lub na rencie.
Takie są kobiety na odwyku.

Specyfika terapii kobiet. Jak z nimi pracować ? Zwyczajnie, jak z każdą uzależnioną osobą. Uzależnieniem wszak kierują te same nałogowe mechanizmy: trzeba roz­poznać uczucia stojące za chęcią picia, ilu­zje, które zaciemniały rzeczywistość, biegu­nowe obrazy własnego Ja, wypracować nową wizję życia. Wszystkie strategie i struktury - wyrażając się językiem strategiczno-strukturalnej psychoterapii uzależnień, opracowanej przez Jerzego Mellibrudę - są takie same zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet.
Specyficznie kobiecych problemów w psychoterapii uzależnienia nie jest wcale tak wie­le. Zaradzenie im można sprowadzić do kil­ku zaleceń.

  • Należy przepracować wpływ picia alko­holu na funkcjonowanie w roli kobiety oraz na seksualność.
  • Należy dokonać analizy wpływu picia na pełnienie roli matki i żony.
  • Gruntem do pracy nad tymi problemami powinna być specjalnie stworzona grupa dla kobiet.
  • W procesie diagnozowania należy zwrócić baczną uwagę na sposób i powód przyj­mowania leków, zwłaszcza uspokajających, nasennych, przeciwbólowych, w tym także tabletek od bólu głowy.
  • Należy stworzyć okazję do zdobycia wiedzy na temat specyfiki rozkładania alkoholu przez organizm kobiety oraz wogóle na te­mat wpływu alkoholu na organizm kobiety. Należy poznać wpływ cyklów hormonalnych na uczucia, a tym samym pokazać kobietom potencjalnie niebezpieczne momenty z punk­tu widzenia nawrotów picia. Trzeba rozpocząć pracę w obszarze wstydu, a na dalszym etapie nad poczuciem winy. Pacjentki powinny także wiele dowiedzieć się o przemocy i licznych zjawiskach z nią związanych. Jeśli były ofiarami przemocy, co jest bardzo częste - należy to przepracować.
  • Trzeba stworzyć okazję do rozmawiania o miłości, przyjaźni, odpowiedzialności, wyborach.
  • Jeżeli pacjentka ma partnera alkoholika, powinna przyjrzeć się swojej relacji z nim pod kątem ewentualnego współuzależnienia.
  • Na etapie terapii zaawansowanej warto, żeby placówka posiadała w swej ofercie trening umiejętności wychowawczych oraz trening asertywności.
  • Ważne jest zachęcanie pacjentek do znalezienia takiej kobiety, która będzie towa­rzyszyła dalszemu trzeźwieniu i wspierała je. Samej jest zbyt trudno. Sponsorem ko­biety w AA nie powinien być mężczyzna.
  • Powrót do zdrowia powinien być okresem spokoju, który pozwoli wsłuchać się w siebie. Trzeba zweryfikować swoje wybory. Kobiety nie powinny przez jakiś czas wchodzić w nowe związki, ani też zrywać starych. Przed doniosłą życiową decyzją warto rozpoznać swoje emocje i pragnienia, stworzyć so­bie przestrzeń. Dobra terapia służy zapocząt­kowaniu życia opartego na odpowiedzialności.
  • Placówka zajmująca się psychoterapią uzależnienia od alkoholu powinna dostarczać podczas terapii wzorów konstruktywnego postępowania, służącego trzeźwemu życiu. Moż­na to osiągnąć na przykład poprzez zapraszanie do programu kobiet, które same kiedyś patologicznie piły, ale odniosły sukces w pro­wadzeniu trzeźwego życia. Mogą to być tak­że filmy, literatura, na przykład tematyczne numery pisma Świat Problemów.
  • Należy bezpośrednio konfrontować pacjentki z realiami zachowań i sytuacji, w których się znajdują.
  • Trzeba często przypominać, że psychoterapia nie działa w magiczny sposób - wy­maga intensywnej pracy i dużego zaangażo­wania oraz przestrzegania wielu zasad
 

Czas generowania strony: 0.745 s